Wprowadziły go zarządy niemieckich koncernów. Dobrowolnie. Bo w środku były kwartalne wyniki, marże i premie. O tym pisałem już tutaj kilkukrotnie.
Obejrzałem dwa materiały o BMW i Mercedesie. Mocne, momentami publicystyczne, ale główny wniosek trudno podważyć.
Przez lata niemieckie koncerny dostarczały do Chin technologię, standardy jakości, procesy produkcyjne i wiedzę swoich inżynierów.
W zamian dostały dostęp do ogromnego rynku i rekordowe zyski. ↗️
Ale ale…
Chińczycy nie przespali tego czasu.
Inwestowali w baterie, oprogramowanie, automatykę, dostawców i edukację techniczną. Budowali własne marki, zatrudniali europejskich projektantów i uczyli się znacznie szybciej, niż europejskie zarządy chciały przyjąć do wiadomości. Z resztą to dalej się dzieje.
Dzisiaj największa baza produkcyjna BMW znajduje się w Shenyang.
Mercedes otwarcie mówi, że w Chinach ma swoje najbardziej rozbudowane centrum R&D poza Niemcami. Volkswagen buduje w Hefei centrum kompetencji elektromobilności.
I tu jest prawdziwy problem.
Fabrykę można jeszcze postawić od nowa. Maszyny można kupić.
Najtrudniej odbudować ekosystem: inżynierów, dostawców, wiedzę procesową, kompetencje projektowe i szybkość podejmowania decyzji.
Wiem to po 25 latach pracy przy produkcji i inwestycjach przemysłowych.
Niemieckie koncerny płaczą dziś nad wojną cenową i utratą rynku. Jednocześnie ich odpowiedzią jest kolejne R&D w Chinach oraz strategia „In China, for China”.
To może uratować ich sprzedaż w Chinach.
Podobnie jest na tłoczniach w Polsce i Europie. Wszystkie duże koncerny mają swoje biura inżynieryjne i zakupowe w chinach, bo tam kupują wszystkie narzędzia do swoich pras, wszystkie!
Pytanie, co zostanie wtedy w Europie poza marką, historią i logotypem?
Czy jest już za późno? Nie sądzę. Ale kosmetyka nie wystarczy.
Europa potrzebuje w ciągu najbliższych 2–3 lat realnych inwestycji w przemysł, tańszej energii, ochrony strategicznego know-how i decyzji podejmowanych w miesiące, a nie w lata.
Potrzebuje też zarządów rozliczanych z wartości przemysłowej budowanej przez dekadę, a nie wyłącznie z najbliższego kwartalnego EBIT-u. I premie za dowiezienie odbudowy, a nie tylko zysków dla dywidend. Inaczej zostanie nam znaczek na masce. Potrzeba patriotów przemysłowych, europejskich i lokalnych.
Jak to wygląda z Waszej perspektywy na halach produkcyjnych? Odbudowujemy europejskie kompetencje czy tylko coraz sprawniej zarządzamy ich wygaszaniem ❓
Z weekendowym pozdrowieniem, zachęcam do dyskusji.
Przemek
#ventorpower #motoryzacja